Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora w połączeniu z opiniami rynkowymi i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.
» Akceptuję warunki i chcę przeczytać artykuł «
Wiadomo, Polska śladem wielu krajów pogrąża się coraz bardziej w widocznej już dla większości osób recesji gospodarczej. Wszyscy o tym mówią. Nie wszyscy zgodnie. Jak to zwykle bywa opinie odnośnie trwania kryzysu są podzielone jedni twierdzą, że potrwa on dłużej od 3 do 5-ciu lat inni tacy jak np. Gary Stern, szef Fed w Minneapolis, że w USA kryzys zakończy się w połowie tego roku. Jedno jest pewne akcją są dziś tanie, szczególnie, gdy porównamy je do wycen ze szczytu hossy w 2007 roku. Kapitalizacje większości firm zmniejszyły się w tym czasie o 50 – 80%.
Według dyrektora zarządzającego z Fortis Investments, Williama De Vijldera, akcje na świecie są dzisiaj tanie. Współczynnik Schillera jest dzisiaj dla indeksu S&P 500 na najniższych poziomach od lat 70-tych. Szczególnie atrakcyjny jego zdaniem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej jest rynek polski, który spadał bardzo mocno w 2008 roku. Przy tym fundamenty polskiej gospodarki są obecnie najlepsze w regionie. Polska, która nie jest uzależniona od eksportu tak, jak na przykład Czechy czy Słowacja, powinna być bardziej odporna na spowolnienie gospodarcze – komentuje Zoltan Koch, zarządzający funduszami w Raiffeisen Capital Management.
Dodatkowo, analitycy zgodnie twierdzą, że aż tak wielka przecena akcji, z jaką mamy obecnie do czynienia, nie ma uzasadnienia fundamentalnego.
Dlaczego dzieje się tak, że cena akcji często odbiega od swojej wartości fundamentalnej?
Klasyczny inwestor lub zarządzający portfelem (funduszem inwestycyjnym), stosujący analizę fundamentalną, wycenia akcje w oparciu o spodziewane z nich przepływy pieniężne. Jeżeli cena rynkowa akcji jest niższa od wartości fundamentalnej, to takie akcje kupuje. W odwrotnym przypadku sprzedaje. To klasyczna reguła stosowana przez zarządzających. Jednakże, ta reguła nie koniecznie musi przynosić spodziewane efekty inwestycyjne.
Po pierwsze, zarządzający wyceniając akcje opiera się na założeniach. Założeniach, które mogą być błędne. W związku z tym sama wycena może być niewłaściwa. Często dzieje się też tak, że wyceny tych samych spółek przeprowadzone przez różne osoby znacząco od siebie odbiegają. Ryzyko przyjęcia błędnych założeń nazywa się ryzykiem fundamentalnym (ang. fundamental risk). Załóżmy jednak, że zarządzający prawidłowo ocenił wartość akcji, a mimo to stosowana przez niego reguła również może nie zadziałać.
Dzieje się tak głównie dlatego, że na rynku działają nie tylko inwestorzy, którzy w swoich decyzjach kierują się tylko analizą fundamentalną. Gdyby na rynku byli tylko inwestorzy „fundamentalni”, to ceny akcji szybko byłyby sprowadzane do ich wartości fundamentalnej. Co się jednak dzieje, gdy transakcji dokonują np. analitycy techniczni, którzy bardzo często ignorują wartość fundamentalną, a swoje decyzje inwestycyjne opierają na zupełnie innych przesłankach. Ten typ inwestorów (ang. noise traders) może powodować, że różnica pomiędzy ceną akcji, a jej wartością fundamentalną może być dość znacząca i długo się utrzymywać. Często, w przypadku tego typu inwestorów, pewne akcje stają się atrakcyjne (wówczas ich cena w sposób nieuzasadniony fundamentalnie szybuje), a pewne tracą na popularności (wówczas ich cena w sposób nieuzasadniony fundamentalnie spada).
Ewentualne inwestycje w akcje, nawet na atrakcyjnym polskim rynku powinny być jednak rozważane przede wszystkim biorąc pod uwagę długoterminowy horyzont inwestycyjny.